Co tydzień ukazuje się i rozsyłany jest mailowo do wszystkich studentów biuletyn uniwersytecki, tworzony przez organizacje studencką działającą przy RGU: Union. Jak to z takimi organizacjami bywa, Union podejmuje się wszelkich akcji społecznych, wnioskuje o ulepszenie pewnych rzeczy na uniwersytecie, a przede wszystkim organizuje życie towarzyskie studentów. W trosce o brać studencką, taka oto inicjatywa została powzięta...
W wolnym tłumaczeniu: "W nastroju na małe rumpy pumpy? Skończyły się prezerwatywy?" I teraz moje ulubione zdanie, które zachowam w oryginale: "Never fear, the Union is here!". "Nie chcemy żebyś złapał czegoś niemiłego podczas pobytu na RGU, dlatego baw się bezpiecznie i pozwól nam wyposażyć cię w troszkę prezerwatyw!" (...)
Pomysł interesujący, jednak ciekaw byłem jak z jego realizacja Union sobie poradzi. I tak o to po tygodniu od złożenia zamówienia dostaje list z zawartością:
5 prezerwatyw w tym:
- 2x durex zwykłe
- 2x durex ultima avanti
- 1x pasante chocolate
Tak, teraz mogę powiedzieć, że Union dba o swojego studenta i gruszek na wierzbie nie obieuje jak politycy, tylko spełnia życzenia swoich wyborców. Ciekawe co by powiedziały władze polskich uczelni, gdyby zaproponowano im taką akcję...?
PS. Spodziewałem się, że na prezerwatywach po rozciągnieciu będzie napisane "The Robert Gordon University: The best modern university in UK 2010" ale jak to firmówki są to chyba jednak nie :P
